Talent nie istnieje

O roli predyspozycji w nauce rysunku? Czy nauka rysunku wymaga szczególnych, wrodzonych umiejętności?

Ten artykuł jest długi…. bardzo długi, więc zacznę od końcowego wniosku :

Twój sukces w rysunku zależy tylko i wyłącznie od ilości czasu jaki mu poświęcisz !

Przeczytaj go uważnie, bo zapewniam Cię, że warto ! Jeżeli teraz nie masz czasu zostaw sobie lekturę tego na później. Zapewne tak jak wiele osób przed Tobą rozważających zapisanie się na kurs rysunku, zadajesz sobie pytanie : 

Czy mam talent, iskrę bożą , predyspozycje ?

Teraz z pomocą przyszły autorytety naukowe. Otóż udowodniono, że talent nie istnieje ! Nikt nie rodzi się architektem, muzykiem, szachistą czy prezesem. Wszystko to jest wyuczalne!

Materiał poniższy jest napisany na podstawie artykułu w Gazecie „Zarządzanie na świecie” nr.1/2009 styczeń luty w dużej mierze dotyczy bycia menedżerem, ale projektant, to też kadra zarządzająca i łatwo przenieść ten artykuł na nasz grunt

Tekst czerwony to mój komentarz, a czarny to treść artykułu

Aby dojść do nadzwyczajnych osiągnięć w jakiejkolwiek dziedzi­nie, potrzeba około 10 lat intensywnej pracy. Istotne są przy tym cechy osobowości, inteligencja, motywacja, ale nie jest potrzebny specyficzny talent. Aby nie przeceniać tego gloryfikowanego niesłusznie czynnika, warto sobie wręcz powiedzieć: wrodzony talent to bzdura.

No właśnie motywacja ! Może być silna lub słaba. Ty stajesz przed wyborem życiowej drogi więc motywację masz silną. Wiara w talent hamuje tę motywację do większej ilości ćwiczeń. Bo myślisz sobie : jeżeli nie mam talentu czy też predyspozycji to nie ma sensu poświęcać temu wiele godzin.

Na kurs rysunku czasami zapisują się osoby, które mają ustabilizowane życie, skończone już jakieś studia i doświadczenie w pracy zawodowej. Ale decydują się na zapisanie na kurs bo dotychczasowa praca nie daje im satysfakcji. W takich warunkach często (ale nie zawsze) codziennie obowiązki, stabilizacja czy wygoda mogą zabijać  motywację. Bo przecież w razie czego, to już mają co robić i z czego żyć. Dlatego wśród takie osoby, częściej porzucają swoje plany.

Podejmując nową aktywność ludzie na ogół uczą się najpierw szybko, potem podno­szą umiejętności powoli, aż wreszcie postęp ustaje. Tylko nieliczni potrafią doskona­lić się przez wiele lat lub nawet przez dekady i osiągają wyjątkowy poziom umiejętności.

Tak samo jest na Kursie Rysunku. Na początku postępy idą szybko – sama wiedza i dobre przykłady na zajęciach pozwalają znacząco poprawić umiejętności. Później powoli, bo skoro podstawy już umiemy, to pozostają do wypełnienia coraz mniejsze luki – ale to nie postępów nie ma. Co więcej postępy w nauce nie są liniowe – często umiejętności zdobywa się partiami i zanim nauczymy się je stosować w swojej pracy musi minąć trochę czasu

Jak postępy idą szybko to i motywacja rośnie ,ale kiedy kończą się podstawy, materiał staje się trudniejszy i praca staje się żmudna – sztuka natomiast polega na tym, żeby utrzymać tempo pracy i chęć poprawy nawet wtedy gdy motywacja spada. Osiągnięcie wysokiego poziomu w jakiejkolwiek dziedzinie to maraton, a nie spritnt.

Potwierdzają to badania naukowców z różnych krajów, przeprowadzone w ostat­nich 15 latach. Często dotyczyły one sportowców, muzyków, szachistów, których osiągnięcia można stosunkowo łatwo mierzyć i uwidocznić na wykresach. Niemało badań odnosiło się jednak również do biznesu, w tym pracy menedżerów.

Główny wniosek z tych badań brzmi: osiągnięcie światowej klasy na dowolnym polu wymaga 10 lat wytężonej pracy, a w pewnych dziedzinach, jak muzyka lub literatura, dwa lub trzy razy więcej.

10 lat trochę przeraża (szczególnie jak samemu na liczniku ma się dopiero 15-19 🙂 – ale czy Ty potrzebujesz aż tyle? NIE! – Ty jako kandydat na studia potrzebujesz tych pierwszych 2/3 lat żeby zacząć swoją drogę. Ważne jest jednak żeby w tych pierwszych latach pracować równie wytrwale widząc cały dystans do przejścia. 

Wybitny inwestor giełdowy Warren Buffett wyraził przekonanie, że ma wrodzony talent do udanego lokowania kapitału. Magazyn gospodarczy „Fortune” zareagował na to uwagą: „Sorry, Warren, ale nie ma wrodzonych talentów. Nikt nie rodzi się prezesem, inwestorem lub arcymistrzem szachowym”. Buffett znany jest zresztą z poświęcania regularnie wielu godzin na studiowanie raportów finansowych przedsiębiorstw. Unika odwracania uwagi przez nieważne dla niego sprawy bytowe. Chociaż jest multimiliarderem, mieszka od młodości w tym samym stosunkowo skromnym domu. Już w zaawansowanym wieku kupił, za namową rodziny, dom letni nad Pacyfikiem, ale wg relacji przyjaciół przez kilka lat nie spojrzał chyba ani razu na ocean, gdyż nawet w tym bardzo malowniczym miejscu pochłonięty jest lekturą raportów finansowych.

No właśnie najlepiej uczymy się wtedy kiedy nie czujemy, że to nauka, dlatego każda okazja jest dobra żeby rysować : szkice na plaży na wakacjach, rysowanie na nudnych lekcjach w szkole, rysowanie podczas oglądania seriali czy słuchania podcastów – każda okazja jest dobra i pozwala wyrabiać jakość.

Najwspanialsze osiągnięcia opierają się na długotrwałej intensywnej pracy

Wierzący w rolę naturalnego talentu mogą przytoczyć przykład Roberta Fischera, który już w wieku 16 lat został czołowym na świecie arcymistrzem w szachach. Przed­tem zajmował się jednak intensywnie szachami przez dziewięć lat i postanowił zrezy­gnować z nauki w szkole średniej, uznając za życiowy cel mistrzostwo świata.

Michael Schumacher, który w październiku 2006 ogłosił zakończenie swej fenome­nalnej kariery w wyścigach Formuły l, ścigał się przez 30 lat. Brzmi to dziwnie skoro, odszedł na emeryturę”, licząc sobie 37 lat. W wyścigach gokartowych zaczął uczestni­czyć już jako siedmiolatek i wkrótce mierzył siły także ze swoimi najgroźniejszymi po latach konkurentami- W Formule l wystartował po raz pierwszy w wieku 22 lat, a w trzy lata później zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata. Późnięj zwyciężał jeszcze sześciokrotnie.

Konkurenci i koledzy dostrzegali w nim dwie natury. Z jednej strony był spokojny, zrównoważony, uprzejmy. Ale na torze zmieniał się w dziką bestię, która chce zawsze wygrywać, także za cenę nadmiernego ryzyka. Trzydzieści lat ścigania odgrywało w jego sportowym życiu znacznie większą rolę niż naturalne predyspozycje.

Tu przypomina mi się takie częste stwierdzenie :

– Ale przecież na moich zajęciach jest taka jedna osoba, która już teraz świetnie rysuje – a zaczynaliśmy w tym samym czasie.

No właśnie – moment rozpoczęcia zajęć z rysunku był taki sam, ale nie widzimy tego co dzieło się wcześniej.

Na kurs rysunku ludzie zapisują się na różnych etapach, które możemy sobie podzielić tak :

– Nie wiem czy się nadaję  (poziom amatorski minus) – to osoby, które wcześniej nie rysowały nic poza tym co w szkole i to tylko wtedy kiedy musiały. Nie były chwalone za swoje prace i nie mają doświadczenia. Mimo to, mają wrażenie, że fajnie byłoby w życiu robić coś twórczego i kreatywnego.

– Lubię rysować (poziom amatorski) – to osoby, które dobrze radziły sobie na plastyce i czasami rysowali coś dla siebie. Ale prac, nigdy nie dawały nikomu do oceny i rysunki najczęściej lądowały w szufladzie. W związku z tym, że rysowanie sprawiało im zawsze przyjemność to chciały kiedyś wykorzystać to w swojej przyszłej pracy.

– Jestem pasjonatem (amatorki pro) – to osoby, które rysują zawsze i wszędzie – mają najczęściej dużo doświadczenia, ale brakuje im wiedzy i zrozumienia niektórych zjawisk, bo najczęściej swoje umiejętności opierają na przerysowywaniu zdjęć. Więc portret przerysują realistycznie, ale dwunastościanu już nie.

Więc, ostatecznie znowu, wszystko sprowadza się do godzin pracy spędzonych nad rysunkiem – tylko niektórzy zaczęli wcześniej. Ale to nie znaczy, że nie da się tego nadrobić. Bo ucząc się samodzielnie robisz to wolniej i mniej skutecznie – więc dobrze  wykorzystując czas na kursie np. zajęcia darmowe, ferie ,maraton możesz nadrobić różnice w poziomach.

Ale bez względu na swój poziom. Jak postanowisz zajmować się rysunkiem i dasz z siebie wszystko to będziesz to robić ! Jak postanowisz dostać się na Wydział Architektury lub Uniwersytet Artystyczny – to będziesz tam studiować ! 

Nie znaczy, że będzie łatwo, ale nie znaczy, że nie masz na to wpływu – każdy skończony rysunek, naszkicowany obiekt czy przećwiczony detal zwiększają Twoje szanse na dostanie się na wymarzony kierunek studiów – nie da się stwierdzić, ile dokładnie rysunków trzeba zrobić, żeby dostać się na studia, ale z pewnością każda praca poprawia Twoje szanse i umiejętności.

Wola ciągłej poprawy

Dlaczego jednak niektórzy pracujący intensywnie przez lata nie dochodzą do mi­strzowskiego poziomu? Wg badaczy ważny jest ponadto sposób pracy. Musi ona być wykonywana starannie przy dużej woli osiągania coraz lepszych wyników. Niezbędna jest też częsta powtarzalność i analiza wyników.

Wola ciągłej poprawy – tutaj można przytoczyć taką anegdotę :

Przychodzi do mnie jeden z moich uczniów i mówi : ” Nie wychodzą mi postacie, daj mi jakąś dobrą radę jak się poprawić” oczekiwał jakiegoś triku, magicznego słowa. A ja mu na to : ” Jak narysujesz 1000 postaci to na pewno będziesz je umiał. Możesz nawet sobie odliczać od 1000 do 0 ” Ale po 300 narysowanych postaciach , przerwałem ten eksperyment. Ów człowiek uwierzył że samo się wyrobi ,a On ma tylko robić je jak robot. NIE ! Bo nie miał Woli ciągłej poprawy. W każdej postaci robił te same błędy. Nie korzystał z inspiracji . Nie słuchał korekty. Tak na prawdę „przyprasował” złą jakość.

Powtarzalność i analiza wyników – to jest nic innego jak „granie gam” jak rysowanie sześcianów, cieni rzuconych, postaci, drzew, samochodów, martwych natur itd. Czyli nieustanny powrót do PODSTAW ! Bez względu jak dobrym się jest.

Najlepsi w jakichkolwiek dziedzinach poświęcają pracy (treningowi, ćwiczeniom) taką samą liczbę godzin każdego dnia, włącznie z weekendami, Prof. K. Anders Ericsson (Florida State University) porównywał umiejętności 20-letnich skrzypków i intensyw­ność ich zajęć. Członkowie najlepszej grupy — wg oceny profesorów konserwatorium — mieli za sobą przeciętnie 10 000 godzin przemyślanych ćwiczeń (od momentu zajęcia się muzyką). W drugiej pod względem osiągnięć grupie liczba ta wynosiła 7500, a w trzeciej 5000.

Przełóż proszę pracę tych skrzypków na godziny poświęcone rysowaniu i malowaniu. Żeby zostać świetnym rysownikiem, artystą, grafikiem architektem trzeba poświęcić temu zajęciu mnóstwo czasu – to nie jest łatwe i proste – ale osiągalne, wymierne i możliwe. 

A im bardziej będziesz skupiony na calu, im skuteczniejsze metody zastosujesz tym mniej czasu zajmie dochodzenie do mistrzostwa.

Analogiczne sytuacje występują w chirurgii, sprzedaży polis ubezpieczeniowych i w niemal każdym sporcie. Ilość godzin poświęcanych praktyce, nastawionej na coraz wyższe osiągnięcia, przekształca się w jakość. Oczywiście w pewnych przypadkach liczą się mocno pewne cechy fizyczne lub cechy inteligencji. Często są jednak przecenia­ne.

Analogiczna sytuacja występuje też w rysunku – to praktyka przede wszystkim decyduje o jakości i umiejętnościach i mistrzostwie – czyli godziny spędzone nad kartą. I mimo, że na pewnym etapie ktoś szybciej narysuje prostą kreskę, albo lepiej narysuje pierwsze drzewko czy postać – to nie ma to dużego znaczenia. Bo w długiej perspektywie o jakości zdecyduje wytrwałość, a nie fart.

Np. w sumo istotnym czynnikiem jest waga ciała, ale najlepiej wytrenowani stosun­kowo lekcy zawodnicy (około 140-150 kilo) uzyskują regularnie lepsze wyniki od kolosów ważących 180 kg. Szachiści wykazują przeciętnie wysoki wskaźnik inteligencji, ale niektórzy stają się silnymi graczami, chociaż mają zaskakująco niski wskaźnik. Nadrabiają to usilną pracą.

Legendarny pianista Władimir Horowitz (1903-1989) mawiał: 

„Jeśli nie ćwiczę przez jeden dzień, czuję to w swojej grze. Jeśli nie ćwiczę dwa dni, zauważa to moja żona. Jeśli nie ćwiczę przez trzy dni, zauważają to wszyscy”

Za demony pracowitości uchodzili także inni wybitni artyści, jak Ignacy Paderewski lub Luciano Pavarotti. Niektórzy wybitni sportowcy narzucają sobie rygorystyczną dyscyplinę treningów. Tiger Woods nauczył się grać w golfa mając 18 miesięcy. Od wieku trzech lat trenował regularnie, a gdy został najmłodszym w historii mistrzem USA miał 18 lat i 15 lat intensywnej praktyki.

Prof. Ericsson zaobserwował, że lekarze stawiający najtrafniejsze diagnozy pracują inaczej niż większość ich kolegów. Przeciętny lekarz widzi pacjenta raz lub dwa razy i „przekazuje” go dalej. Najlepsi diagności zapisują szczegółowo swe myśli, jakie mieli podczas badania. Zastanawiają się nad swymi ocenami i przeprowadzają następne ba­danie, by zobaczyć, na ile mieli rację. Ta metodyka prowadzi do podnoszenia ich umiejętności i pozwala lepiej zrozumieć, w jaki sposób stają się lepsi.

Doskonalenie pracy menedżera

Ludzie najlepsi w pewnych dziedzinach używają przeważnie specyficznych technik, które( nie są powszechnie znane lub praktykowane. Nie przeceniają przy tym roli doświadczenia. Inżynier w zaawansowanym wieku musi podjąć duży wysiłek, by nauczyć się nowych metod, które dobrze znają młodzi absolwenci. Wszędzie niezbędne są wytrwałe wysiłki i nie należy ulegać mitowi, że podnosimy swe kwalifikacje robiąc to, co najbardziej lubimy.

Także menedżer może obserwować swoje wyniki w pewnych dziedzinach i systema­tycznie dążyć do ich poprawy. Odnosi się to m.in. do prezentacji, negocjacji, sporządza­nia ocen podwładnych, interpretacji raportów finansowych. Nie są to jednak umiejęt­ności kluczowe. Do takich można zaliczyć:

— Dokonywanie oceny sytuacji i podejmowanie decyzji przy niepełnej informacji

— Podtrzymywanie inspirujących kontaktów

— Mobilizowanie ludzi

— Efektywne pozyskiwanie informacji

W analogii do wymienionych wcześniej przykładów należy wykonywać każdą pracę z wolą podnoszenia przy każdej okazji swoich umiejętności. 

Pisanie sprawozdania oznacza dobór informacji, analizowanie ich, przejrzystą prezentację. W każdym z tych elementów można podnosić swą biegłość.

Prowadzenie zebrania zarządu lub rady nadzorczej wymaga głębokiego przemyśle­nia strategii przedsiębiorstwa, oceny zarysowujących się zmian rynku, ukierunkowania dyskusji. Wszelką aktywność, od prostych czynności biurowych po formułowanie strategii, można podnosić na wyższy poziom. Wysiłki w tym kierunku muszą być ciągłe. Podejmowane dorywczo nie dają prawie nic.

Chodzi nie tylko o porządne wykonanie pracy, lecz stawanie się w niej coraz lep­szym. To odmienne podejście jest istotne. Np. śpiewak-amator ćwiczy, bo daje mu to przyjemność i odprężenie. Śpiewak zawodowy stara się natomiast maksymalnie skon­centrować i myśli o poprawie swoich umiejętności. Ta sama aktywność, ale przy całkiem innym nastawieniu.

Wola podnoszenia umiejętności jest bardzo ważna, bo pozwala zmaksymalizować efekty pracy – jeżeli jakąś czynność możemy wykonywać bez skupienia, to znaczy, że już mamy ją do pewnego stopnia opanowaną, a bezmyślne powtórzenia ćwiczą np. szybkość jej wykonywania, ale nie podnoszą jakości. Dlatego u nas na kursie mamy zajęcia darmowe : DO PORTFOLIO, ARCHIMISTRZ, NOCE RYSUNKOWE – bo w pracowni nic Cię nie rozprasza, przychodzisz tu tylko po to żeby rysować i tworzyć.

Śledzenie oddźwięku na swoje działania Istotne jest też pozyskiwanie uwag, m.in. od przełożonych i podwładnych. Z tym nie powinno być problemu w przedsiębiorstwie. Niestety, większość menedżerów nie za­biega o to aktywnie, lecz tylko czeka na ewentualne uwagi lub ma nawet nadzieję, że ich nie będzie. Taka sytuacja przypomina rzucanie kulą do kręgli przysłoniętych tylko trochę uniesioną kurtyną — mówi Steve Kerr, szef podnoszenia umiejętności w banku inwestycyjnym Goldman Sachs. —Jeśli ktoś nie wie, jaki uzyskuje wynik, to po pierwsze przestaje się poprawiać i po drugie przestaje w ogóle o tym myśleć.

I tu mamy kolejne kluczowy krok – w nauce rysunku nie chodzi tylko o to żeby nie robić błędów – bo jak to mówią „błędów nie robi tylko ten co nic nie robi” – chodzi głównie o poprawę jakości, a tą można uzyskać zabiegając o korekty i wskazówki – potrzebna jest chęć poprawy, a nie jedynie osiągniecia poprawności.

W General Electric ocena pracy każdego zatrudnionego — od wysoko postawionych menedżerów po szeregowych pracowników — to nienaruszalny element kultury przed­siębiorstwa. Łączy się to z systemem rankingu i zwalnianiem najsłabszych. Niektóre przedsiębiorstwa nie widzą potrzeby praktykowania tak twardych metod. Za to w GE dobrze czują się ludzie pracowici i ambitni, gdyż otrzymują w tym koncernie duże możliwości awansów.
Prezes Boeinga, James McNerney, który długo pełnił kluczowe funkcje w GE, ale odszedł w 2000 r. (najpierw do koncernu 3M), gdy nie zdołał zostać szefem GE, pod­kreśla, że najważniejszy jest rozwój potencjału ludzkiego. W rozmowie z „Fortune” podkreślił, że gdy obejmował nowe stanowisko, nie zaczynał od zajmowania się stra­tegią lub produktami, lecz od podnoszenia umiejętności i zaangażowania całej załogi. Skuteczny rozwój potencjału ludzkiego musi doprowadzić do poprawy rezultatów finansowych. Rola przełożonego polega przede wszystkim na tym, by pomagać innym w podnoszeniu i pełnym wykorzystywaniu ich możliwości. U podwładnych ceni najbardziej otwartość na zmiany, odwagę urzeczywistniania zmian, ciężką pracę, współdziałanie z innymi. Większość ludzi ma odpowiednie nasta­wienie. Szef powinien ułatwiać okazywanie go na zewnątrz. Często przeciwdziałają temu biurokratyczne obyczaje. Ludzie nie czują się wtedy związani z misją przedsiębior­stwa, lecz tylko śrubką w maszynerii stworzonej przez jakiegoś menedżera. Przełożony musi stawiać duże wymagania, ale równocześnie wyznawać pewne wartości i inspiro­wać do ich przestrzegania.

Otwartość na zmiany – w naszym wypadku to jest korekta i wcielenie jej w życie w kolejnych pracach.

Liczne przedsiębiorstwa, zwłaszcza zaliczane do najlepszych, dbają o podnoszenie umiejętności także członków zarządu. Niemało jest wśród nich ludzi stosunkowo młodych (40-50 lat), którzy mogą pozostawać w przedsiębiorstwie jeszcze przez około 15 lat. Inwestowanie w podnoszenie ich możliwości wydaje się oczywistością.

Menedżerowie najwyższego szczebla nie są zainteresowani słuchaniem wykładów. Udając się na szkolenia, oczekują możliwości dyskutowania z kompetentnymi ludźmi o problemach ze swojej praktyki. Czołowe szkoły biznesu, zarówno w USA jak i Euro­pie, oferują programy dostosowane .do takich potrzeb, nazywane AMP — Advanced Management Program. Zajęcia trwają przeważnie od dwóch do czterech tygodni a ce­na sięga od kilkunastu tysięcy do 30 000 euro. Tematyka obejmuje m.in.:

— Treści wyraźnie związane z praktyką. Nacisk na wykorzystywanie dodatkowo uzyskanej wiedzy.

— Różne aspekty kierowania ludźmi. Formułowanie indywidualnych programów działań w tej dziedzinie.

— Formułowanie i urzeczywistnianie strategii.

— Najnowsza wiedza renomowanych naukowców z zakresu zarządzania.

— Poznawanie odmiennych mentalności narodowych w biznesie, m.in. przez wyja­zdy do odległych krajów i dzięki wielonarodowości grup uczestniczących w do­kształceniu.

— Specyficzne problemy firm rodzinnych.

W grupach do kilkunastu osób dyskutują ze sobą osoby usytuowane na najwyższym szczeblu zarządzania, ale z najróżniejszych branż. Oznacza to w pewnym stopniu odmienne punkty widzenia i sprzyja korzystaniu z doświadczeń innych uczestników. Dyskutowane są przypadki z własnej praktyki. Np. menedżer mówi o swoim stylu zarządzania. Może przy tym przedstawić wyniki ankiety na ten temat wśród przełożo­nych, kolegów i podwładnych. Pewien menedżer usłyszał w trakcie dyskusji, że ma najwyraźniej skłonność do decydowania samemu o zbyt wielu sprawach. Po powrocie z kursu zastanawiał się nadal nad tym i zmienił pewne procedury tak, by podwładni mieli więcej okazji do wnoszenia jak najwcześniej swoich uwag w związku z przygo­towywanymi decyzjami. Rozstrzygnięcia spraw drugorzędnych pozostawiał innym, by skupiać się bardziej na najważniejszych.

W szkole biznesu IESE w Barcelonie prowadzący zajęcia poprosił menedżerów uczestniczących w kursie AMP, by ocenili, czy sfinansowaliby założenie firmy, która prowa­dziłaby portal internetowy umożliwiający pacjentom czekającym na operacje uzyskanie odpłatnie dodatkowej opinii lekarzy specjalistów.

Piętnastu menedżerów oceniło pomysł jako nieinteresujący z finansowego punktu widzenia. Po ich negatywnym werdykcie profesor poprosił na salę młodych przedsię­biorców, którzy wykorzystują już skutecznie w praktyce ten pomysł i zatrudniają 500 osób.

 

Chciałbym sprawdzić czy udało Ci się dobrnąć do końca tej wiadomości, dlatego odpisz proszę na tego maila odsyłając wiadomość o treści :

„TALENT NIE ISTNIEJE”

Nieźle co?

Jeżeli chcecie więcej to zapraszam do obejrzenia tego wideo, które doskonale tłumaczy to samo : że nawet najwięksi mistrzowie w swojej dziedzinie to z punktu widzenia nauki zwykli ludzie „bez talentu” (można powiedzieć, że beztalencia :)) a to co ich wyróżnia to ogrom pracy jaki włożyli w swoje osiągniecia (10 000 godzin) oraz to jak to zrobili czyli po przez :

– wiele podjętych prób z korektami/feedbackiem od nauczycieli

– specjalizację w dziedzinie  która jest wymierna i rządzą w niej reguły (valid enviroment)

– weryfikacje postępów po czasie (delayed feedback)

– działanie poza strefą komfortu – poszukiwanie nowych wyzwań (don`t get to comfortable)